Na podwórku każdy twardy, każdy mówił: „Nie pękaj!”
#rap#carrer#talent# #uk #nl# #rapfame_official canada Na podwórku każdy twardy, każdy mówił: „Nie pękaj!”, jeden kradł, drugi się bił, trzeci nie miał dokąd uciekać. Czwarty marzył o normalnym domu, piąty gonił za szacunkiem, szósty wracał późną nocą, żeby nie być z własnym smutkiem. Pierwsze błędy, pierwsze dymy, pierwsze słowa: „Jestem mocny!”, pierwszy raz, gdy własny kumpel okazał się obcy. Pierwsze plany, pierwsze straty, pierwsze łzy schowane w rękaw, bo na dzielni nikt nie pytał, czy cię coś od środka zżera. I tak rosłem — wśród tych klatek, gdzie nadzieja miała blizny, gdzie niejeden chciał być królem, a nie umiał być szczęśliwy.ZWROTKA 3 — double-time, agresywna Pracuj, walcz, zaciskaj zęby, życie sprawdza, kto jest pewny. Biegnij, wstań, rozlicz błędy, nie daj zrobić z siebie klęski! Znam te mordy, znam te układy, fałszywe gesty, puste zasady. Piękne gadki, brudne zamiary, uśmiech na twarzy, za plecami kamień! Obiecywali, odwoływali, kiedy tonąłem, się odwracali. Kiedy miałem, to się zjawiali, kiedy straciłem, mnie nie poznali! Zapamiętałem nazwiska i czyny, nie dla zemsty — dla własnej nauki. Bo najdroższe lekcje od życia nie przychodzą w książkach, tylko przez ludzi.eni, vidi, vici — nie zatrzyma mnie już strach! Z tych popiołów buduję przyszłość, chociaż za mną płonie świat. Nie chcę litości, chcę wyników, nie chcę pustych, tanich braw, bo zwycięstwo smakuje lepiej, kiedy znasz przegranej smak! Nie będę płakał nad losem, nie będę handlował głosem. Nie będę błagał o miejsce, sam sobie wykuję przestrzeń! Miałem chaos, miałem straty, miałem długi, miałem dramaty. Miałem noce, kiedy pękał mi kark, ale rano znów wstawałem i odpalałem swój plan!nawijka Przepracowałem, przemęczyłem, przeanalizowałem, przeliczyłem, przebolałem, przetrzymałem, przez najgorsze się przedarłem! Nie urodziłem się w złocie, nie dostałem nic na tacy. Każdy sukces ma swój koszt,becelen hajsik każdy błąd ma swoje raty! Mordziks Chcesz oceniać? Co ty wariacie To oceń drogę, nie oceniaj, co mam na sobie. Kiedyś promami dzisiaj Louis fuck praca Armani aż śmierdzi podróbami brrrrtttaaaaa Nie znasz nocy, nie znasz historii, nie znasz ceny mojej kontroli! Miałem zniknąć, miałem przegrać, miałem w kącie cicho siedzieć. Dzisiaj wchodzę, łapię oddech, mam coś więcej niż nadzieję! Zmieniam myśli, zmieniam nawyk, tnę wymówki, budzę zapał. Każdy ranek, każdy trening, każdy upór buduje charakter!Wychowany wśród awantur, gdzie się miłość myli z lękiem, gdzie dzieciaki szybciej dorosły, niż zdążyły być dzieckiem. Gdzie pod stołem chowałem strach, gdy za ścianą pękał spokój, a na drugi dzień udawałem, że nie słyszałem tych kroków. Ojciec zalewał problemy, matka topiła wspomnienia, ja zbierałem te odłamki, których nikt nie chciał pozbierać. Pierwsze blizny, pierwsze jazdy, pierwsze noce bez snu, pierwszy raz zrozumiałem, że nie każdy ma dokąd pójść. Na podwórku twarde mordy, zimne serca, krzywe akcje, jeden szukał swojej drogi, drugi kończył na komisariacie. Trzeci krzyczał, że jest królem, czwarty tonął w paranojach, piąty chciał po prostu wrócić i mieć ciszę w czterech ścianach.
You may also like

Leave a comment
See track description ↑