Moja poezja
z ludzkich spojrzeń zapora bez poezji nie umiem niedola ulica kałuża tryska z pod koła wiatr kiedy skacze jak lina szalona i zapleciona poezja to jej powierzam krajobraz gnoja smutnego istnienia i radisc z pieroga śpiewam i ta bezsilnosc to moja droga upadłem ciężka ta zbroja przekreslam emocje zażyłość i lekcje mysl kreuje ucieczkę odpływam w gąszcz głębie polece jak za orzeskiem wersy porównania I epitety spojrzenie oddaje i chłone herezję a dobre chęci wyrwaja mi z rąk konkurenci jak pająk sieci ja plote piękno na kartce a ty wieczorem odczytasz znaczenie uratujesz siebie bo to tylko dla Ciebie sie snuje jak suche liście szeleszcze upadłem czekam na deszcze metafor w blaszanej chmurze szarpie poezje jak Dziki zarządam tu obwodnicy wokół atolu wobec wpierdolu ofert bior podróżniczych pustki atomu w domu bez domu samotny ostrozny i pokryjomu tworze jak getto ze wstydu wije i pęta mi nogi strzec sie trzeba litości szyderstwa dobroci milosci ogrodu owoce fałszu I zakłamania jako etna wonią diamet dobro w grafit zamienia
You may also like

Leave a comment
See track description ↑