zemsta
Intro] Yeah… Mówili: „odpuść”, lecz pamięć nie śpi, z popiołu wstaję, choć bolały blizny. [Refren] To moja zemsta — nie muszę nic mówić, patrz, jak bez ciebie zaczynam się budzić. Miałem być cieniem, dziś świecę jak neon, ty chciałeś mnie złamać — ja zrobiłem z tego beton. To moja zemsta — sukces zamiast krzyku, każdy mój krok zostawiony w rytm bitu. Nie szukam wojny, nie wracam po swoje, po prostu wygrywam i żyję po swojemu. [Zwrotka 1] Pamiętam te noce, gdy nie było komu ufać, każde „na zawsze” okazało się krótkie. Zimne spojrzenia, szepty za plecami, dziś te same twarze chcą być ziomalami. Nie mam już żalu, choć pamiętam każdy moment, ból zrobił ze mnie kogoś, kim nie byłem wczoraj. Zamiast odpłacać — buduję swój świat, a największą zemstą jest to, że mam się dobrze. [Refren] To moja zemsta — nie muszę nic mówić, patrz, jak bez ciebie zaczynam się budzić. Miałem być cieniem, dziś świecę jak neon, ty chciałeś mnie złamać — ja zrobiłem z tego beton. [Zwrotka 2] Teraz lecę dalej, zero cofania, każda porażka była lekcją przetrwania. Niech gadają — ja mam własny plan, wczoraj byłem na dnie, dzisiaj robię bang. Nie potrzebuję ich strachu ani łez, najlepszy rewanż? Stać się lepszym niż wcześniej. I kiedy pytają: „co zrobiłbyś dziś?”, mówię: „nic — bo już nie jesteście mi potrzebni”. [Outro] Zemsta nie zawsze ma smak krwi… czasem smakuje jak wolność. Wstajesz. Otrzepujesz kurz. I idziesz dalej.
You may also like

Leave a comment
See track description ↑