Na szczycie, wciąż na mailu, nie ma mowy o stracie, Wiem, że życie to gra, a ja w niej piszę swoje traktaty. Z ulicznych
Na szczycie, wciąż na mailu, nie ma mowy o stracie, Wiem, że życie to gra, a ja w niej piszę swoje traktaty. Z ulicznych zakamarków, w blasku neonów świecę, Wszystkie marzenia w zasięgu, nie ma tu miejsca na lęce. Mówię prawdę w każdym wersie, jakby to był testament, Walka o byt, każdy krok to mój życiowy manifest. Niech mówią, co chcą, ja mam w sercu ten ogień, W nocy piszę, w dzień działam, jak wulkan, co się wzboga. Zamykam oczy, widzę przyszłość, nie ma tu granic, Z każdym krokiem w przód, zyskuję nowe szlaki. Zaufanie w moim kręgu, nie ma miejsca na fałsz, Wszystko, co osiągnę, to efekt moich starań w całość. Nie boję się porażek, one mnie tylko wzmacniają, Wszystkie rany na ciele to blizny, co mnie znają. Zbieram siły, wciąż na mailu, wbijam w ten beat, W moim sercu prawda, a w głowie tylko hit. lub
You may also like

Leave a comment
See track description ↑