Pycha kroczy przed upadkiem
(Intro) W ciszy marmur pęka jak sumienie cesarzy, Złoto ślepi, lecz prawda zawsze wraca do twarzy. Na ruinach pałaców rośnie cichy mech, Historia szepcze: każdy tron to tylko dech. (Zwrotka 1) Jak Ikar — topię skrzydła w zbyt gorącym świetle, Nad miastem snów, gdzie ambicje płoną w popiele. Katedry z pychy, z kamienia i z pytań bez Boga, Każdy filar to ego, każda kopuła — trwoga. Napoleon w lustrze, lecz bez armii i mapy, Maluję zwycięstwa, choć przegrywam etapy. Jak Caravaggio — światło tnie moje grzechy, Ciemność krzyczy: „jesteś tylko cieniem potęgi”. W mojej głowie Koloseum — tłum klaszcze za maską, Gladiator w duszy kona, walcząc tylko z własną farsą. Korona z ołowiu, choć wygląda jak złoto, Ciężar pychy wbija mnie głębiej pod ziemię, jak młot. (Refren) Pycha kroczy przed upadkiem — słyszę to w ruinach, Każdy krok to echo tych, co znikli w godzinach. Zanim wzlecisz ponad chmury, spójrz pod własne stopy, Bo najgłębsze są przepaście ukryte wśród cnót. Pycha kroczy przed upadkiem — płonie jak fresk, Czas zmywa kolory, zostawia tylko kres. W oczach świata jesteś bogiem przez krótką chwilę, Potem spadasz — i już nikt nie pamięta, kim byłeś. (Zwrotka 2) Jak Gatsby — tonę w blasku sztucznych konstelacji, Miłość kupiona w złudnej iluzji narracji. Bal maskowy trwa, aż opadnie kurtyna, A za nią tylko cisza i pęknięta godzina. Kubrick w oczach — symetria szaleństwa i chłodu, Perfekcja zabija duszę powoli, bez powodu. W labiryncie ambicji gubię ślady pokory, Minotaur z lustra śmieje się z mojej pozory. Jak Dorian Gray — portret starzeje się zamiast mnie, Każdy grzech zapisany w niewidzialnym tle. Piękno to fasada, pod nią gnije czas, A pycha to trucizna, co smakuje jak blask. Upadek nie krzyczy — on przychodzi szeptem, Najpierw daje wszystko, potem zabiera bezwzględnie. Jak scena końcowa filmu, co znasz aż za dobrze, Zostajesz sam ze sobą — i to boli najdrożej. (Refren) Pycha kroczy przed upadkiem — słyszę to w ruinach, Każdy krok to echo tych, co znikli w godzinach. Zanim wzlecisz ponad chmury, spójrz pod własne stopy, Bo najgłębsze są przepaście ukryte wśród cnót. Pycha kroczy przed upadkiem — płonie jak fresk, Czas zmywa kolory, zostawia tylko kres. W oczach świata jesteś bogiem przez krótką chwilę, Potem spadasz — i już nikt nie pamięta, kim byłeś. (Bridge) Vanitas — czaszka na stole przypomina sens, Że wszystko przemija, choć wydaje się „więcej niż jest”. Złote ramy nie ocalą od próżni i strat, Każdy mit o wielkości kończy się jak pył gwiazd. (Outro) Więc zanim wzbijesz się wysoko jak mit, Zapytaj siebie — czy masz dokąd iść? Bo nie każdy upadek kończy się powstaniem… Niektóre są tylko… zapomnieniem.
You may also like

Leave a comment
See track description ↑