Z DNA NA SZCZYT

0:00
0:00
Z DNA NA SZCZYT

#szczyt #Tntcrew ""version 2"" Z dna na swój szczyt, przez ból, przez dym, Z brudnych klatek do marzeń, choć byłem nikim nie dawali mi szans Z dzieciaka z kamienic , co nie miał nic,w porownaniu do jebaych bananow co mieli wszytko i sie smieli Z patoli do rodziny, z mroku do dnia to swietlnosci Codzienność jak walka, lecz dalej gram. Nie jestem ideał ale kurwa kto jest najlepiej komus wytknac nie patszac na siebie lecz nie jestem ten sam co byłem 10 lat temu ale mam to samo w sercu honor ponad wszytko To moje życie, brat, ja tu mam swój plan. (Zwrotka 1) Wychowany tam, gdzie krzyki to normy, A bracia za kratą, matka w stresie do rana bo nie ma co wsadzic do gara kamienice jak getta,znow w kapturxe stoje na winkku jest w hun zimno niechce wracac sie do domu Sny o ucieczce gaszone gaszone jak pet krzykiem Chciałem być kimś, nie tylko statytysta tego swiata kazdy mowieł za ryzyko szybko skończysz pod płyta". Nie miałem forsy, miałem gniew i ból, Ale wierzyłem, że to nie mój grób . (Refren) Z dna na swój szczyt, przez ból, przez dym, Z brudnych klatek do marzeń, choć byłem nikim nie dawali mi szans Z dzieciaka z kamienic , (Zwrotka 2) Były dni, że nie było co zjeść, Były noce, że nie chciałem już zyc . Lecz każdy błąd jak mój własny nauczyciel, Każda łza uczyła mnie, jak nie być byle kim. Zacząłem pracę, gdy inni spali, Nie po to, by się chwalić, tylko by coś zmienić. Krok po kroku, cegła po cegle, Zbudowałem życie, choć wszyscy chcieli, żebym zdechł. (Most) Dziś mam rodzinę, mam swój dom, Choć blizny w sercu, to trzymam poziom. Nie gram gangstera, nie udaję króla, Ale wiem, co znaczy prawdziwa szkoła życia. Chcesz zmiany? Zacznij od siebie, Bo nie każdy musi zginąć w biedzie. Mam swoje demony, ale już nie rządzą mną — Patrz jak rosnę, brat, jak feniks z popiołów. (Refren x2) Z dna na swój szczyt, przez ból, przez dym, Z brudnych klatek do marzeń, choć byłem nikim. Z dzieciaka z kamienic co nie miał nic w porownaniu do bananow co mieli wszytko i sie smieli , Z patoli do rodziny, z mroku do dnia,do swietlnosci Codzienność jak walka, lecz dalej gram. Nie jestem ideał, lecz nie jestem ten sam — To moje życie, brat, ja tu mam swój plan.

1 Comments

Leave a comment

Author
1 year ago

#szczyt #Tntcrew ""version 2"" Z dna na swój szczyt, przez ból, przez dym, Z brudnych klatek do marzeń, choć byłem nikim nie dawali mi szans Z dzieciaka z kamienic , co nie miał nic,w porownaniu do jebaych bananow co mieli wszytko i sie smieli Z patoli do rodziny, z mroku do dnia to swietlnosci Codzienność jak walka, lecz dalej gram. Nie jestem ideał ale kurwa kto jest najlepiej komus wytknac nie patszac na siebie lecz nie jestem ten sam co byłem 10 lat temu ale mam to samo w sercu honor ponad wszytko To moje życie, brat, ja tu mam swój plan. (Zwrotka 1) Wychowany tam, gdzie krzyki to normy, A bracia za kratą, matka w stresie do rana bo nie ma co wsadzic do gara kamienice jak getta,znow w kapturxe stoje na winkku jest w hun zimno niechce wracac sie do domu Sny o ucieczce gaszone gaszone jak pet krzykiem Chciałem być kimś, nie tylko statytysta tego swiata kazdy mowieł za ryzyko szybko skończysz pod płyta". Nie miałem forsy, miałem gniew i ból, Ale wierzyłem, że to nie mój grób . (Refren) Z dna na swój szczyt, przez ból, przez dym, Z brudnych klatek do marzeń, choć byłem nikim nie dawali mi szans Z dzieciaka z kamienic , (Zwrotka 2) Były dni, że nie było co zjeść, Były noce, że nie chciałem już zyc . Lecz każdy błąd jak mój własny nauczyciel, Każda łza uczyła mnie, jak nie być byle kim. Zacząłem pracę, gdy inni spali, Nie po to, by się chwalić, tylko by coś zmienić. Krok po kroku, cegła po cegle, Zbudowałem życie, choć wszyscy chcieli, żebym zdechł. (Most) Dziś mam rodzinę, mam swój dom, Choć blizny w sercu, to trzymam poziom. Nie gram gangstera, nie udaję króla, Ale wiem, co znaczy prawdziwa szkoła życia. Chcesz zmiany? Zacznij od siebie, Bo nie każdy musi zginąć w biedzie. Mam swoje demony, ale już nie rządzą mną — Patrz jak rosnę, brat, jak feniks z popiołów. (Refren x2) Z dna na swój szczyt, przez ból, przez dym, Z brudnych klatek do marzeń, choć byłem nikim. Z dzieciaka z kamienic co nie miał nic w porownaniu do bananow co mieli wszytko i sie smieli , Z patoli do rodziny, z mroku do dnia,do swietlnosci Codzienność jak walka, lecz dalej gram. Nie jestem ideał, lecz nie jestem ten sam — To moje życie, brat, ja tu mam swój plan.

User avatar
33.35k
Total plays
677
Followers
918
Following

You may also like