ticki

0:00
0:00
ticki

Mam okazje Tym razem wykorzystam jak inni innych Mury kolczaste jak zamknięty jeden psychiatryk My tam byliśmy Dodam po stokroć ze już dwukrotnie My mamy blizny Z psami nie gadamy jak eddie murphy Do czystej tablicy Do czasów od kredy ulic pomazanych Do ilu nie zliczysz Ja będę przed tobą jak przecięte zagranie Za ile zamilczysz Jak słowo ostatnie na przeciętnej randce Mam inny instynkt Do twarzy mi w przezroczystej tej masce Robię rap dla tych których coś rusza Spałam kalorie i płonie moja dusza Stoję przed barkiem i zło się odkrztusza To zło się zawsze skrusza Na części pierwsze prosto lecę jak kusza Rusza mnie muza Jadę po coś na matuza Nie pytaj po co to nie matura Złapali mnie nie raz łobuza Złapało coś mnie zło we mnie się przebudza Wychowywała mnie babcia w rajtuzach Wielka przechodzi przez las burza Wszystko dosłownie mnie rusza Nie ciekną żadne łzy bo łza mnie ostudza Nie wiem co ze sobą zrobić Dobrze ze tu jestem Mogę sie napić i nas podzielić Już nadchodzą z protestem Życie jest ciężkie żebyście Ci lżejsi wiedzieli Nie jest wam łatwo jak życie złodziei Nie chce odbierać nadziei ale mam jeszcze trochę nadziei Mam to nie upuszcze jej nie dam sie znów podzielić Od niedzieli do niedzieli gdzie indziej tez nie idzie mi My dzielni w idola chcemy sie wcielić czy zamienić Rozkroić na części pierwsze jak sepuku Czy harakiri, to wjeżdża z ostrej rury jak tiki

1 Comments

Leave a comment

Author
2 years ago

See track description

User avatar
1.65k
Total plays
137
Followers
1
Following

You may also like