nol

0:00
0:00
nol

nie zlicze dni za soba gdzie zludnie prowadzilem zycie spadajac na dol zaslepiony nijakiem bezglosem staczalem sie w odchlan dziura w jakiej sie znalazlem przypomina ta wypalona z lewej strony glowy lece jasno jak ten przekaz do lewej polkuli nie chce tam wrocic mam tu looz w czterech scianach jestem w tym dobry czasami o tobie mysle moglas by mi napisac wiadomosc ale pieprzyc to zostaje jak ten zolnierz na szalupie sposrod miliona fal chce byc kims a nie zwyklym lukim zrobilem dla ciebie ta droge gdzie ty nie postawilas kroku ale nie zrazam sie mam jeszcze duzo losow I szans tocze sie w zimowych butach wszedzie czuje chlod ludzie jak by obcy zataczam sie I sciskam jak cytryne by w nowych skokach jak marzenie bentleyem jezdzic ale pkeprzyc to nie placz dobrze jest pieprzyc to nie trac czasu znowu jestem wysoko kiedy lapie haj ze zlamaym skrzydlem

1 Comments

Leave a comment

Author
4 years ago

See track description

User avatar
799
Total plays
96
Followers
39
Following

You may also like