Już miało być dobrze ale znowu nie jest
Życie tak przewrotne niszczy w człowieku nadzieję
Robię jakiś postęp potem zawsze się coś zjebie
Czy ktoś rzucił na mnie klątwę ze się dzieje jak się dzieje
Znów wyruszam w plener czekam tylko aż się potchne
Życie mnie nie szczędzi często wyjebie mi w mordę
Chce forsę chce koncert ten fejm i pieniądze
i Ciągle mieć farta jak saper przy bombie
Kiedy zabłądzę szybko znaleźć dobra drogę
Mieć obok siebie kogoś kto zawsze pomoze
W portfelu miec tysiące a nie tylko marne drobne
żeby beż problemów zawsze wiązać koniec z końcem
Narazie to lipa więc jak się cieszyć z życia
Jak sie nim zachwycać kiedy łapie mnie nerwica
Czym dzień mnie przywita co się jutro znowu stanie
Codziennie przed spaniem pada to pytanie
Czy z dawnych porażek będę cisnął bekę
Bo narazie wale setę by o tym nie myśleć
teraz najlepszym wyjściem jest mieć to w pizdzie
Szkoda myśleć o przegranych i o wyrządzonej krzywdzie
FFFFFF
Już miało być dobrze ale znowu nie jest
Życie tak przewrotne niszczy w człowieku nadzieję
Robię jakiś postęp potem zawsze się coś zjebie
Czy ktoś rzucił na mnie klątwę ze się dzieje jak się dzieje
Chce mi się krzyczeć noszę w sobie tony gniewu
Przez wszystkie problemy często brakuje mi tlenu
Uczucie takie jakbyś był bez kaftanu na Wenus
Zresztą co będę Ci gadał tego nie skumasz człowieku
Nie wiesz jak to jest co chwilę odnosić porażkę
Jak chcesz przez to przejść chodź potrzymac Moja tarcze
To nie bajki i baśnie takie właśnie sa realie ja przeleje to na kartkę morda jeszcze zanim zasnę
Z życiem toczę walkę nie ma tu jeszcze przegranych
Upadam to szybko wstaje nie patrząc na rany
twardy jak ze skały biorę ciężar na swe bary
Chociaż czasem w głowie łapie przez to dziwne stany
Leave a comment
Już miało być dobrze ale znowu nie jest Życie tak przewrotne niszczy w człowieku nadzieję Robię jakiś postęp potem zawsze się coś zjebie Czy ktoś rzucił na mnie klątwę ze się dzieje jak się dzieje Znów wyruszam w plener czekam tylko aż się potchne Życie mnie nie szczędzi często wyjebie mi w mordę Chce forsę chce koncert ten fejm i pieniądze i Ciągle mieć farta jak saper przy bombie Kiedy zabłądzę szybko znaleźć dobra drogę Mieć obok siebie kogoś kto zawsze pomoze W portfelu miec tysiące a nie tylko marne drobne żeby beż problemów zawsze wiązać koniec z końcem Narazie to lipa więc jak się cieszyć z życia Jak sie nim zachwycać kiedy łapie mnie nerwica Czym dzień mnie przywita co się jutro znowu stanie Codziennie przed spaniem pada to pytanie Czy z dawnych porażek będę cisnął bekę Bo narazie wale setę by o tym nie myśleć teraz najlepszym wyjściem jest mieć to w pizdzie Szkoda myśleć o przegranych i o wyrządzonej krzywdzie FFFFFF Już miało być dobrze ale znowu nie jest Życie tak przewrotne niszczy w człowieku nadzieję Robię jakiś postęp potem zawsze się coś zjebie Czy ktoś rzucił na mnie klątwę ze się dzieje jak się dzieje Chce mi się krzyczeć noszę w sobie tony gniewu Przez wszystkie problemy często brakuje mi tlenu Uczucie takie jakbyś był bez kaftanu na Wenus Zresztą co będę Ci gadał tego nie skumasz człowieku Nie wiesz jak to jest co chwilę odnosić porażkę Jak chcesz przez to przejść chodź potrzymac Moja tarcze To nie bajki i baśnie takie właśnie sa realie ja przeleje to na kartkę morda jeszcze zanim zasnę Z życiem toczę walkę nie ma tu jeszcze przegranych Upadam to szybko wstaje nie patrząc na rany twardy jak ze skały biorę ciężar na swe bary Chociaż czasem w głowie łapie przez to dziwne stany
Bars: Dope 🔥 Delivery: Dope 🔥 Impression: Dope 🔥
Bars: Dope 🔥 Delivery: Great 🎉 Impression: On point 🎯
Bars: Great 🎉 Delivery: Great 🎉 Impression: Great 🎉
Bars: Great 🎉 Delivery: Great 🎉 Impression: Great 🎉