cykl
ja to skrobie wyskrobie nawet z ziemniaka lubie sie bawic dlatego na bicie latam ponad chmurami obserwuje jak ziemie zalewa tsunami i za nic nieda sie zeobic z systemem fatal w srodku drogi za obierkami chodze jak ten głab czy gołab w sumie bez rozniczy gdy za haczyk ktos chwycił powrotu niema za scena znikasz zakryty kotara nic nie widzisz wielkie plany wielka kwestia wielka szkoda ze te marzenia wciaz skreślam jak wiecznie spoza tej gry gdy probuje dojsc do sedna zgroza nic wiecej mi juz jednak nie zostało ziomal moja wiara z czasem przeistoczyła sie w doswiadczenie poznałem spokoj przez wkroczenie w niewiedze wielka łaska niewiedziec nic i nic wiecej niechciec wielki ten kto uznaje kazda chwile za bezcen dzieli sie szczesciem nie matrwiac sie o jutro przeciez tutaj jestem a ty lapiesz bezdech bezsens cierpienia bezskres sam sobie dokładasz poprzez jedna błedną teorie mysle wiec jestem spadasz
You may also like

Leave a comment
See track description ↑