First try

0:00
0:00
First try

Kiedy ją widzę już nie ma uśmiechu  chce z nią dojść na koniec świata już nie ma pośpiechu  Coś w nas wygasło nie znam powodu  próby dojścia do  prawdy tu  nie znajdziesz dowodów Rozmowy do ranka znów tłumi głucha cisza  zamiast do mnie się przytulić woli swojego misia  za dużo myśli które mi mówią że szybko nie zasnę. Już  nie zabiera mi kołdry chociaż wiem że nie zmarznę   Rankiem budzą mnie ptaki a nie  śniadania do łóżka Spoglądam na nia czy uśmiechnęła się buźka Od początku  dnia towarzyszy nam pustka Już nie pamiętam kiedy widziałem szminkę na jej ustach   Długie milczenie przerywa agresywna kłótnia Pozostaje asertywny dziewczyno weź się nie wydurniaj  Chciałaś pomagać ludzią być jak Albert Camus  powoli mnie wyniszczasz jak Dzuma a tyle już za nami   Czy to tylko chwilowe zaraz wszystko wróci do normy   Nie robimy nic by nasz związek wrócił do formy   Wszystko jak na złości wychodzi mimo mej woli   Znów dolewam sobie vódki do coli  Kolejne cierpienia nadmiar whisky i pepsi  Od rozmazanych wspomnień można dostać epilepsji  Rozdrapuje rany zanim zdażą zastygnąć Przypominają mi się błędy które każdy musi mi  wytknąć   Chce troche od niej ochłonąć po chwili już tesknie   Jej też powinno być lepiej beze mnie  W połaczeniu smakujemy dobrze jak whisky z pepsi  niezależni stajemy sie jednak wkurwe dużo lepsi  dużą więcej osiągniemy we własnym zakresie  ona ciągnęła mnie w dół  jak na wykresie Bez kolaboracji  nam się lepiej powiedzie  tak skończymy znajomośc zanim jesien nadejdzie

6 Comments

Leave a comment

Author
7 years ago

Kiedy ją widzę już nie ma uśmiechu  chce z nią dojść na koniec świata już nie ma pośpiechu  Coś w nas wygasło nie znam powodu  próby dojścia do  prawdy tu  nie znajdziesz dowodów Rozmowy do ranka znów tłumi głucha cisza  zamiast do mnie się przytulić woli swojego misia  za dużo myśli które mi mówią że szybko nie zasnę. Już  nie zabiera mi kołdry chociaż wiem że nie zmarznę   Rankiem budzą mnie ptaki a nie  śniadania do łóżka Spoglądam na nia czy uśmiechnęła się buźka Od początku  dnia towarzyszy nam pustka Już nie pamiętam kiedy widziałem szminkę na jej ustach   Długie milczenie przerywa agresywna kłótnia Pozostaje asertywny dziewczyno weź się nie wydurniaj  Chciałaś pomagać ludzią być jak Albert Camus  powoli mnie wyniszczasz jak Dzuma a tyle już za nami   Czy to tylko chwilowe zaraz wszystko wróci do normy   Nie robimy nic by nasz związek wrócił do formy   Wszystko jak na złości wychodzi mimo mej woli   Znów dolewam sobie vódki do coli  Kolejne cierpienia nadmiar whisky i pepsi  Od rozmazanych wspomnień można dostać epilepsji  Rozdrapuje rany zanim zdażą zastygnąć Przypominają mi się błędy które każdy musi mi  wytknąć   Chce troche od niej ochłonąć po chwili już tesknie   Jej też powinno być lepiej beze mnie  W połaczeniu smakujemy dobrze jak whisky z pepsi  niezależni stajemy sie jednak wkurwe dużo lepsi  dużą więcej osiągniemy we własnym zakresie  ona ciągnęła mnie w dół  jak na wykresie Bez kolaboracji  nam się lepiej powiedzie  tak skończymy znajomośc zanim jesien nadejdzie

7 years ago

clubbing hard, fuckin yo mom aint not much to do

7 years ago

battle me lil ass bish. yo shit is bad as fuck

7 years ago

fake ass lets battle

7 years ago

..czowe hyhy piqe

7 years ago

dobre pomarań..

User avatar
125
Total plays
18
Followers
13
Following

You may also like