ORTAM

0:00
0:00
ORTAM

(Intro) Yeah… saRna… Ortam… İstanbul geceleri… Hamburg yağmuru… (Zwrotka 1) Wchodzę cicho między dymy, między stories i legendy, każdy krzyczy „jestem królem”, lecz korony z second-handy. Ortam pełen głośnych twarzy, pustych fraz i tanich póz, ja jak szachmat między blokiem, kiedy pionek zgubił kurs. Flow jak Bosfor — dwa kontynenty w jednej głowie, trochę filozof na chodniku, trochę bandytka w rozmowie. „Merhaba” rzucam do sceny, „güle güle” dla fejmu, bo widziałam więcej masek niż w teatralnym muzeum. Każdy wers to mały zamach na przeciętność i banał, ich kariery — fajerwerki, mój charakter — twarda skała. Mam w spojrzeniu nocny tramwaj, co przecina obce dzielnie, a w kieszeniach kilka blizn i metafory nieśmiertelne. (Refren) Ortam, ortam — wszyscy chcą tu błyszczeć mocno, ale gwiazdy nie krzyczą, świecą ponad ciemną nocą. Ortam, ortam — dużo złota, mało treści, ja zostawiam ślad jak atrament na betonie tej opowieści. Ortam, ortam — kardeşim, słyszysz ten bas? Między dumą a ulicą buduję własny atlas. Ortam, ortam — niech pulsuje cały blok, gdy kultura spotka chaos, rodzi się kolejny krok. (Zwrotka 2) Widzę MC jak planety w osobliwych orbitach, krążą wokół własnych ego, gubią sens w swoich zachwytach. Ja jak astronom z podziemia liczę ruchy i trajektorie, piszę wersy niczym kronikę, oni piszą tylko stories. Bir dakika… Zatrzymaj się i spójrz głębiej. Bo największy gangster często boi się samego siebie. Ile masek, ile pozy, ile flexów pod filtrem? Ile marzeń zakopanych pod kolejnym „bracie, wyjdzie”? Moje słowa jak graffiti na murach świadomości, ich ambicje — jednorazówki pełne chwilowej wartości. Nie chcę wojny, chcę rozmowy ponad hałasem ulic, choć wiem dobrze — w tym biznesie łatwo duszę zgubić. (Refren) Ortam, ortam — wszyscy chcą tu błyszczeć mocno, ale gwiazdy nie krzyczą, świecą ponad ciemną nocą. Ortam, ortam — dużo złota, mało treści, ja zostawiam ślad jak atrament na betonie tej opowieści. Ortam, ortam — kardeşim, słyszysz ten bas? Między dumą a ulicą buduję własny atlas. Ortam, ortam — niech pulsuje cały blok, gdy kultura spotka chaos, rodzi się kolejny krok. (Outro) Yağmur spada na asfalt jak nuty na sampler, noc zapisze moje kroki, zanim znikną światła lamp. Ortam pamięta wszystko, nawet kiedy milczy tłum, a ja płynę między wersy jak przez Bosfor nocny szum.

1 Comments

Leave a comment

Author
9 days ago

(Intro) Yeah… saRna… Ortam… İstanbul geceleri… Hamburg yağmuru… (Zwrotka 1) Wchodzę cicho między dymy, między stories i legendy, każdy krzyczy „jestem królem”, lecz korony z second-handy. Ortam pełen głośnych twarzy, pustych fraz i tanich póz, ja jak szachmat między blokiem, kiedy pionek zgubił kurs. Flow jak Bosfor — dwa kontynenty w jednej głowie, trochę filozof na chodniku, trochę bandytka w rozmowie. „Merhaba” rzucam do sceny, „güle güle” dla fejmu, bo widziałam więcej masek niż w teatralnym muzeum. Każdy wers to mały zamach na przeciętność i banał, ich kariery — fajerwerki, mój charakter — twarda skała. Mam w spojrzeniu nocny tramwaj, co przecina obce dzielnie, a w kieszeniach kilka blizn i metafory nieśmiertelne. (Refren) Ortam, ortam — wszyscy chcą tu błyszczeć mocno, ale gwiazdy nie krzyczą, świecą ponad ciemną nocą. Ortam, ortam — dużo złota, mało treści, ja zostawiam ślad jak atrament na betonie tej opowieści. Ortam, ortam — kardeşim, słyszysz ten bas? Między dumą a ulicą buduję własny atlas. Ortam, ortam — niech pulsuje cały blok, gdy kultura spotka chaos, rodzi się kolejny krok. (Zwrotka 2) Widzę MC jak planety w osobliwych orbitach, krążą wokół własnych ego, gubią sens w swoich zachwytach. Ja jak astronom z podziemia liczę ruchy i trajektorie, piszę wersy niczym kronikę, oni piszą tylko stories. Bir dakika… Zatrzymaj się i spójrz głębiej. Bo największy gangster często boi się samego siebie. Ile masek, ile pozy, ile flexów pod filtrem? Ile marzeń zakopanych pod kolejnym „bracie, wyjdzie”? Moje słowa jak graffiti na murach świadomości, ich ambicje — jednorazówki pełne chwilowej wartości. Nie chcę wojny, chcę rozmowy ponad hałasem ulic, choć wiem dobrze — w tym biznesie łatwo duszę zgubić. (Refren) Ortam, ortam — wszyscy chcą tu błyszczeć mocno, ale gwiazdy nie krzyczą, świecą ponad ciemną nocą. Ortam, ortam — dużo złota, mało treści, ja zostawiam ślad jak atrament na betonie tej opowieści. Ortam, ortam — kardeşim, słyszysz ten bas? Między dumą a ulicą buduję własny atlas. Ortam, ortam — niech pulsuje cały blok, gdy kultura spotka chaos, rodzi się kolejny krok. (Outro) Yağmur spada na asfalt jak nuty na sampler, noc zapisze moje kroki, zanim znikną światła lamp. Ortam pamięta wszystko, nawet kiedy milczy tłum, a ja płynę między wersy jak przez Bosfor nocny szum.

User avatar
11.83k
Total plays
659
Followers
154
Following

You may also like