Liberum Flow

0:00
0:00
Liberum Flow

[Intro] Biją dzwony, waćpan, kurz nad gościńcem wstał, Jam z rodu słów kut w żelazie — nie byle grajek, lecz wał. Niechaj lutnia z 808 dudni, niech bas jak armat huk, Wjeżdżam — szlachcianka z mikrofonem, a wers mój to cięty łuk. [Zwrotka 1] Waść mi nie gada o chwale, gdy honor w lombard zastawion, Jam z tych, co w karczmach pisali poemat, nim świat był plugawion. Kontusz na barkach, lecz slang mam spod bram — joł, to nie kpina, Wers jak arras wawelski tkany, a w środku bunt — gilotyna. Piję metafory jak miód pitny, w głowie kroniki Długosza, Każdy mój punchline — jak szabla husarska, co kłamstwo rozprósza. Wjeżdża bit — pospolite ruszenie, werbel jak koński galop, Twoje wersety to chłopski folwark, me rymy — królewski pałac. Ej, mości panowie — ja robię rabat na pychę, nie sztukę, Nawijka jak sejm bez końca, lecz nikt tu nie zerwie naukę. Mam „vibe” jak polonez w zadymie, lecz brud spod ulicy wciąż noszę, Raz: „Niechaj!”, dwa: „Dawaj hajp!”, trzy: palę stereotyp jak stosy. [Refren] Hej, waćpan, płyń — to Liberum Flow, Staropolski ogień, a pod spodem low-end blow. Szabla słów tnie mrok, gdy miasto krzyczy YO, Jam z husarii wersów — i nie biorę stop. Hej, waćpan, płyń — to Liberum Flow, Kontusz i slang, jakby Wawel spotkał Bronx. Gdzie ci honor? Gdzie tron? Ja mam flow jak chorągiew, co nie pada w zgon. [Zwrotka 2] Skrzypi bruk, a me sylaby jak kareta po kamieniu, Lecz robię trap z Kochanowskim, brat, po poetyckim ciśnieniu. Fraszka? Nie. To manifest. Każdy wers — jak pieczęć z wosku, a twój tekst to pusty gest. Złota wolność w gardle dudni, kiedy łamię nową modę, Nie gonię trendów — jam je topię, nim dopłyną na urodę. Mam wersu regiment, regimenty znaczeń, regiment gniewu, Ty masz followers, ja mam dusze — różnica już na wejściu. Sarmacki bounce, magnacki flex — lecz bez pychy, tylko kunszt, Gdy pluję ogniem, nawet smok wawelski mówi: „To jest sztos”. Jedną ręką piszę sonet, drugą rzucam mieczem w bit, I choć dama — wjeżdżam twardo, jakby zbroja miała beat. [Bridge] Na zajazd! Na słowo! Niech rym uderza ogniowo. Niech krzyczą mury: „Vivat flow!” To nie retro — to żywe zło(to). [Zwrotka 3] Jam nie poetka salonowa, jam z rynku, z gwaru, z bitew, Mój język — pół modlitwa, pół uliczny szyfr dla wytrwałych. Czerpię z ikon, z ołtarzy, z chorągwi, z pieśni bojowych, A ty masz barszcz z mikrofalówki i wersy marketingowych. Bitewny szyk jak pod Wiedniem, tylko werbel dziś to kick, Kiedy wchodzę — beat klęka, jak lennik, bo czuje ten trik. „Waćpanna savage”, mówią w bramach, „stara szkoła, nowy tron”, Jam z kultury, co malowała śmierć — i tańczyła mimo wojen. [Outro] Nie pytaj, skąd ten ogień — z arrasów, karczm, chorągwi, ksiąg. Z Polski słów, gdzie rym był szablą, a pieśń potrafiła ciąć. Waść puść to na pełen gain, niech dudni jak sejmowy dzwon — Bo Liberum Flow nie umiera… ono bierze tron.

1 Comments

Leave a comment

Author
17 days ago

[Intro] Biją dzwony, waćpan, kurz nad gościńcem wstał, Jam z rodu słów kut w żelazie — nie byle grajek, lecz wał. Niechaj lutnia z 808 dudni, niech bas jak armat huk, Wjeżdżam — szlachcianka z mikrofonem, a wers mój to cięty łuk. [Zwrotka 1] Waść mi nie gada o chwale, gdy honor w lombard zastawion, Jam z tych, co w karczmach pisali poemat, nim świat był plugawion. Kontusz na barkach, lecz slang mam spod bram — joł, to nie kpina, Wers jak arras wawelski tkany, a w środku bunt — gilotyna. Piję metafory jak miód pitny, w głowie kroniki Długosza, Każdy mój punchline — jak szabla husarska, co kłamstwo rozprósza. Wjeżdża bit — pospolite ruszenie, werbel jak koński galop, Twoje wersety to chłopski folwark, me rymy — królewski pałac. Ej, mości panowie — ja robię rabat na pychę, nie sztukę, Nawijka jak sejm bez końca, lecz nikt tu nie zerwie naukę. Mam „vibe” jak polonez w zadymie, lecz brud spod ulicy wciąż noszę, Raz: „Niechaj!”, dwa: „Dawaj hajp!”, trzy: palę stereotyp jak stosy. [Refren] Hej, waćpan, płyń — to Liberum Flow, Staropolski ogień, a pod spodem low-end blow. Szabla słów tnie mrok, gdy miasto krzyczy YO, Jam z husarii wersów — i nie biorę stop. Hej, waćpan, płyń — to Liberum Flow, Kontusz i slang, jakby Wawel spotkał Bronx. Gdzie ci honor? Gdzie tron? Ja mam flow jak chorągiew, co nie pada w zgon. [Zwrotka 2] Skrzypi bruk, a me sylaby jak kareta po kamieniu, Lecz robię trap z Kochanowskim, brat, po poetyckim ciśnieniu. Fraszka? Nie. To manifest. Każdy wers — jak pieczęć z wosku, a twój tekst to pusty gest. Złota wolność w gardle dudni, kiedy łamię nową modę, Nie gonię trendów — jam je topię, nim dopłyną na urodę. Mam wersu regiment, regimenty znaczeń, regiment gniewu, Ty masz followers, ja mam dusze — różnica już na wejściu. Sarmacki bounce, magnacki flex — lecz bez pychy, tylko kunszt, Gdy pluję ogniem, nawet smok wawelski mówi: „To jest sztos”. Jedną ręką piszę sonet, drugą rzucam mieczem w bit, I choć dama — wjeżdżam twardo, jakby zbroja miała beat. [Bridge] Na zajazd! Na słowo! Niech rym uderza ogniowo. Niech krzyczą mury: „Vivat flow!” To nie retro — to żywe zło(to). [Zwrotka 3] Jam nie poetka salonowa, jam z rynku, z gwaru, z bitew, Mój język — pół modlitwa, pół uliczny szyfr dla wytrwałych. Czerpię z ikon, z ołtarzy, z chorągwi, z pieśni bojowych, A ty masz barszcz z mikrofalówki i wersy marketingowych. Bitewny szyk jak pod Wiedniem, tylko werbel dziś to kick, Kiedy wchodzę — beat klęka, jak lennik, bo czuje ten trik. „Waćpanna savage”, mówią w bramach, „stara szkoła, nowy tron”, Jam z kultury, co malowała śmierć — i tańczyła mimo wojen. [Outro] Nie pytaj, skąd ten ogień — z arrasów, karczm, chorągwi, ksiąg. Z Polski słów, gdzie rym był szablą, a pieśń potrafiła ciąć. Waść puść to na pełen gain, niech dudni jak sejmowy dzwon — Bo Liberum Flow nie umiera… ono bierze tron.

User avatar
11.83k
Total plays
659
Followers
154
Following

You may also like