[Intro – szepty / oddechy / szum kasety] „Czy Bóg jeszcze słyszy takich jak my…?” „Czy śmierć ma twarz Oliwki…?” „Mateus
[Intro – szepty / oddechy / szum kasety] „Czy Bóg jeszcze słyszy takich jak my…?” „Czy śmierć ma twarz Oliwki…?” „Mateusz…” „Piorun…” „Puncher…” „Który z nas umrze pierwszy…?” [Zwrotka 1 – Mateusz39244] Leżę na podłodze, sufit oddycha nade mną, w żyłach zimny eter, w oczach czarne techno. Krzyż wisi nad łóżkiem, ale patrzy jak kat, od tygodnia nie odróżniam piekła od własnych ścian. Wierzę jeszcze trochę… choć ręce mam brudne, modlę się po dragach, gdy demony stoją w lustrze. Słyszę kroki zmarłych pod blokiem po nocy, jakby każdy ćpun, co odszedł, wracał tutaj po mnie. Oliwka ma zapach szpitali i papierosów, całuję jej dłonie jakbym żegnał się z Bogiem. Bo kiedy zamykam oczy — widzę własny pogrzeb, czarne róże gniją mi powoli pod językiem. [Zwrotka 2 – Piorun z Linowa] JA NIE WIERZĘ W NIEBO — tylko w syreny karetek, w rozsypane tabletki i twarze martwych dzieciaków. Miasto zdechło dawno, tylko my jeszcze chodzimy, jak trupy na dragach po osiedlowej godziny. Mateusz płacze nocą, mówi że chce zbawienia, ale ja widziałem diabła siedzącego w jego cieniu. Śmierć stoi przy oknie i pali nasze fajki, mówi: „Jeszcze chwila, chłopcy, już jesteście martwi”. Oliwka to anioł czy kara zesłana z góry? Bo odkąd ją kochamy — topimy się w brudzie. Mam krew pod paznokciami i szept w głowie co noc: „Jedno z was musi umrzeć, żeby drugie mogło żyć”. [Przejście – urwane taśmy] (Puncher – szeptem) „A jeśli już nie żyjemy…?” „A jeśli to wszystko dzieje się po śmierci…?” [Zwrotka 3 – Puncher] Ja już nie śpię wcale, tylko leżę między głosami, jak trup przykryty cudzymi wspomnieniami. W pokoju czarne worki, w nich nasze sumienie, a księżyc wygląda jak rozbite objawienie. Wierzę… ale boję się Boga bardziej niż piekła, bo jeśli istnieje — widział każdą naszą klęskę. Każdą igłę, każdy seks bez duszy i pamięci, każde „kocham”, które zabiło więcej niż noże. Mam paranoję śmierci — słyszę swój oddech w ścianach, liczę uderzenia serca jak odliczanie kata. A kiedy zasypiam, ktoś siada obok łóżka… i mówi głosem Oliwki: „Już czas wracać do trumny…” [Refren – wszyscy] Trzy dusze w jednym ciele, każdy gnije od środka, modlitwy po narkotykach lecą w pustych blokach. Psychorap jak egzorcyzm odprawiany nocą, Polska tonie razem z nami pod czerwoną poświatą. (Mateusz39244) Jeszcze wierzę… (Piorun) JA JUŻ TYLKO W ŚMIERĆ! (Puncher) A ja widzę groby… z naszymi imionami we mgle…
You may also like

Leave a comment
[Intro – szepty / oddechy / szum kasety] „Czy Bóg jeszcze słyszy takich jak my…?” „Czy śmierć ma twarz Oliwki…?” „Mateusz…” „Piorun…” „Puncher…” „Który z nas umrze pierwszy…?” [Zwrotka 1 – Mateusz39244] Leżę na podłodze, sufit oddycha nade mną, w żyłach zimny eter, w oczach czarne techno. Krzyż wisi nad łóżkiem, ale patrzy jak kat, od tygodnia nie odróżniam piekła od własnych ścian. Wierzę jeszcze trochę… choć ręce mam brudne, modlę się po dragach, gdy demony stoją w lustrze. Słyszę kroki zmarłych pod blokiem po nocy, jakby każdy ćpun, co odszedł, wracał tutaj po mnie. Oliwka ma zapach szpitali i papierosów, całuję jej dłonie jakbym żegnał się z Bogiem. Bo kiedy zamykam oczy — widzę własny pogrzeb, czarne róże gniją mi powoli pod językiem. [Zwrotka 2 – Piorun z Linowa] JA NIE WIERZĘ W NIEBO — tylko w syreny karetek, w rozsypane tabletki i twarze martwych dzieciaków. Miasto zdechło dawno, tylko my jeszcze chodzimy, jak trupy na dragach po osiedlowej godziny. Mateusz płacze nocą, mówi że chce zbawienia, ale ja widziałem diabła siedzącego w jego cieniu. Śmierć stoi przy oknie i pali nasze fajki, mówi: „Jeszcze chwila, chłopcy, już jesteście martwi”. Oliwka to anioł czy kara zesłana z góry? Bo odkąd ją kochamy — topimy się w brudzie. Mam krew pod paznokciami i szept w głowie co noc: „Jedno z was musi umrzeć, żeby drugie mogło żyć”. [Przejście – urwane taśmy] (Puncher – szeptem) „A jeśli już nie żyjemy…?” „A jeśli to wszystko dzieje się po śmierci…?” [Zwrotka 3 – Puncher] Ja już nie śpię wcale, tylko leżę między głosami, jak trup przykryty cudzymi wspomnieniami. W pokoju czarne worki, w nich nasze sumienie, a księżyc wygląda jak rozbite objawienie. Wierzę… ale boję się Boga bardziej niż piekła, bo jeśli istnieje — widział każdą naszą klęskę. Każdą igłę, każdy seks bez duszy i pamięci, każde „kocham”, które zabiło więcej niż noże. Mam paranoję śmierci — słyszę swój oddech w ścianach, liczę uderzenia serca jak odliczanie kata. A kiedy zasypiam, ktoś siada obok łóżka… i mówi głosem Oliwki: „Już czas wracać do trumny…” [Refren – wszyscy] Trzy dusze w jednym ciele, każdy gnije od środka, modlitwy po narkotykach lecą w pustych blokach. Psychorap jak egzorcyzm odprawiany nocą, Polska tonie razem z nami pod czerwoną poświatą. (Mateusz39244) Jeszcze wierzę… (Piorun) JA JUŻ TYLKO W ŚMIERĆ! (Puncher) A ja widzę groby… z naszymi imionami we mgle…
Mordo najłatwiej będzie nie nagrywać całości tylko dzielić na kawałki inaczej powiem na zwroty i każda walić osobno . to jest też mój błąd sam się zapalam i zapierdalam 🗯️ bo mi się nie chce kurwa potem montować i mam wyjebane ... z takim tekstem to aż szkoda wiesz...
Świetny tekst... jeżeli z życia to akurat doskonale go rozumiem, trzymaj się walcz i proszę o następne zajebiście konsekwentne słowa. Bardzo fajne. 🫵☠️☠️💉👊‼️💲💊😈⛔👍