W mojej głowie wojna — Bóg i Diabeł piją krew
W mojej głowie wojna — Bóg i Diabeł piją krew Trzecia twarz chce umrzeć, ale dalej musi biec HAHA — słyszysz? To nie głosy, to mój gniew Horrorrap z czarnej trumny — rodzę piekło każdym wersem Palę skrzydła aniołom Krzyże topię w czarnym dymie Jedna jaźń chce się modlić Druga widzi świat w mogile Trzecia stoi pośrodku I już nie wie kim naprawdę jest Więc rozrywa własną duszę Żeby poczuć jeszcze stres [ZWROTKA 2 — DIALOG BÓG / SZATAN] BÓG: Nie zabijaj siebie gniewem Jeszcze możesz wrócić stamtąd Dusza nie jest przekleństwem Choć nosiłeś ciemność dawno SZATAN: Zamknij mordę — widzę strach On jest mój od dnia narodzin Każda rana, każdy wrzask To był prezent od was, ludzi BÓG: On się dławi własnym cieniem SZATAN: Bo ten cień dał mu potęgę CZŁOWIEK: JA JUŻ KURWA NIE ODRÓŻNIAM KTÓRY Z WAS MIESZKA WE MNIE [BREAKDOWN — wolno, psychotycznie] Szepty… Sufit oddycha… Krew na rękach mimo że nikogo nie dotknąłem… Bóg mówi „powstań”… Diabeł mówi „spal wszystko”… A ja… Ja chcę tylko przestać słyszeć siebie… [FINAŁ — WSZYSTKIE GŁOSY NARAZ] JA JESTEM BOGIEM JA JESTEM BESTIĄ JA JESTEM CZŁOWIEKIEM W ROZPADZIE Trzy osobowości w jednym ciele I każda chce dziś przejąć władzę Nie ma ratunku Nie ma sumienia Tylko ten beat i oddech ciemny Bo horrorrap rodzi się wtedy Gdy człowiek przestaje być śmiertelny.
You may also like

Leave a comment
W mojej głowie wojna — Bóg i Diabeł piją krew Trzecia twarz chce umrzeć, ale dalej musi biec HAHA — słyszysz? To nie głosy, to mój gniew Horrorrap z czarnej trumny — rodzę piekło każdym wersem Palę skrzydła aniołom Krzyże topię w czarnym dymie Jedna jaźń chce się modlić Druga widzi świat w mogile Trzecia stoi pośrodku I już nie wie kim naprawdę jest Więc rozrywa własną duszę Żeby poczuć jeszcze stres [ZWROTKA 2 — DIALOG BÓG / SZATAN] BÓG: Nie zabijaj siebie gniewem Jeszcze możesz wrócić stamtąd Dusza nie jest przekleństwem Choć nosiłeś ciemność dawno SZATAN: Zamknij mordę — widzę strach On jest mój od dnia narodzin Każda rana, każdy wrzask To był prezent od was, ludzi BÓG: On się dławi własnym cieniem SZATAN: Bo ten cień dał mu potęgę CZŁOWIEK: JA JUŻ KURWA NIE ODRÓŻNIAM KTÓRY Z WAS MIESZKA WE MNIE [BREAKDOWN — wolno, psychotycznie] Szepty… Sufit oddycha… Krew na rękach mimo że nikogo nie dotknąłem… Bóg mówi „powstań”… Diabeł mówi „spal wszystko”… A ja… Ja chcę tylko przestać słyszeć siebie… [FINAŁ — WSZYSTKIE GŁOSY NARAZ] JA JESTEM BOGIEM JA JESTEM BESTIĄ JA JESTEM CZŁOWIEKIEM W ROZPADZIE Trzy osobowości w jednym ciele I każda chce dziś przejąć władzę Nie ma ratunku Nie ma sumienia Tylko ten beat i oddech ciemny Bo horrorrap rodzi się wtedy Gdy człowiek przestaje być śmiertelny.