chemiki Mariki
Uśmiech pisany krwią — wyryty w dziąsłach jak znak, Szepczą mi ściany, że jestem już bardziej tam niż tu — fakt, Tkanki pękają, gdy składam sylaby w czarny rytuał, Każdy oddech jak egzorcyzm, każdy wers od celu zguba Krtań jak ołtarz, na strunach zawiązany strach, W gardle mam gwoździe, wypluwam je w bit — czy to Pan trzask? Cień się odkleja ode mnie i chodzi własnym krokiem, Patrzy mi w oczy i śmieje się wszystko wie jest prorokiem . Krew kapie wolno — to metrum, to tempo, to puls, Piszę paznokciem po skórze — litery jak trupi kurz, Zęby jak klamry zaciskam na bólu, co nie ma dna, Uśmiech szeroki za bardzo — aż pęka mi twarz tu w szwach Refren: Uśmiech pisany krwią — zszyty na żywo, nie śnij, Ruchy jak marionetka, co tańczy na zwlokach nie snij Szept w twojej głowie — „odwróć się” — nie rób tego, Bo jak go zobaczysz… zostanie już w tobie na pewno. Zwrotka 2: Laboratorium snów — w słoikach trzymam swój lęk, Destyluję paranoję, aż zmienia się w czysty dźwięk, Wstrzykuję w żyły ten klimat — toksyna, co nie ma nazw, Chemik w masce gazowej — oddycham przez cudzy strach. Multirymy jak skalpel — rozcinam przestrzeń i czas, Słowa jak larwy pod skórą — poruszają się w nas, Zgniatam rozsądek jak kości — chrupią mi między wersami, A każdy wers to nekrolog dla tego, kim byłem zanim. Oczy jak studnie bez dna — coś patrzy z drugiej strony, Gdy mrugam, widze ich w glowie i mowia tylko TO MY Szepty się kleją do uszu, jakby znały mój smak, A ja się śmieję bezgłośnie — aż pęka mi kark. Bridge: Nie ma już wyjścia — tu każdy korytarz to krąg, Każde odbicie w lustrze ma inny, spaczony wzrok, Oddałem twarz za ten uśmiech — przyspawany do kości, Teraz on żyje beze mnie… i rośnie w ciemności. Refren: Uśmiech pisany krwią — zszyty na żywo, nie śnij, Ruchy jak marionetka, co tańczy na zwlokach nie snij Szept w twojej głowie — „odwróć się” — nie rób tego, Bo jak go zobaczysz… zostanie już w tobie na pewno. Outro: Słyszysz to? To nie bit — to coś drapie od środka, Twoje imię w tym szumie — ktoś zna Dotykasz twarzy… i czujesz, że coś jest nie tak, Bo uśmiech już jest na miejscu —
You may also like

Leave a comment
Uśmiech pisany krwią — wyryty w dziąsłach jak znak, Szepczą mi ściany, że jestem już bardziej tam niż tu — fakt, Tkanki pękają, gdy składam sylaby w czarny rytuał, Każdy oddech jak egzorcyzm, każdy wers od celu zguba Krtań jak ołtarz, na strunach zawiązany strach, W gardle mam gwoździe, wypluwam je w bit — czy to Pan trzask? Cień się odkleja ode mnie i chodzi własnym krokiem, Patrzy mi w oczy i śmieje się wszystko wie jest prorokiem . Krew kapie wolno — to metrum, to tempo, to puls, Piszę paznokciem po skórze — litery jak trupi kurz, Zęby jak klamry zaciskam na bólu, co nie ma dna, Uśmiech szeroki za bardzo — aż pęka mi twarz tu w szwach Refren: Uśmiech pisany krwią — zszyty na żywo, nie śnij, Ruchy jak marionetka, co tańczy na zwlokach nie snij Szept w twojej głowie — „odwróć się” — nie rób tego, Bo jak go zobaczysz… zostanie już w tobie na pewno. Zwrotka 2: Laboratorium snów — w słoikach trzymam swój lęk, Destyluję paranoję, aż zmienia się w czysty dźwięk, Wstrzykuję w żyły ten klimat — toksyna, co nie ma nazw, Chemik w masce gazowej — oddycham przez cudzy strach. Multirymy jak skalpel — rozcinam przestrzeń i czas, Słowa jak larwy pod skórą — poruszają się w nas, Zgniatam rozsądek jak kości — chrupią mi między wersami, A każdy wers to nekrolog dla tego, kim byłem zanim. Oczy jak studnie bez dna — coś patrzy z drugiej strony, Gdy mrugam, widze ich w glowie i mowia tylko TO MY Szepty się kleją do uszu, jakby znały mój smak, A ja się śmieję bezgłośnie — aż pęka mi kark. Bridge: Nie ma już wyjścia — tu każdy korytarz to krąg, Każde odbicie w lustrze ma inny, spaczony wzrok, Oddałem twarz za ten uśmiech — przyspawany do kości, Teraz on żyje beze mnie… i rośnie w ciemności. Refren: Uśmiech pisany krwią — zszyty na żywo, nie śnij, Ruchy jak marionetka, co tańczy na zwlokach nie snij Szept w twojej głowie — „odwróć się” — nie rób tego, Bo jak go zobaczysz… zostanie już w tobie na pewno. Outro: Słyszysz to? To nie bit — to coś drapie od środka, Twoje imię w tym szumie — ktoś zna Dotykasz twarzy… i czujesz, że coś jest nie tak, Bo uśmiech już jest na miejscu —