ZACZYNAM.

0:00
0:00
ZACZYNAM.

Znów oddychać zapomniałem Co zasiejesz adekwatne plony tego zbierzesz To już wiedziałem przecież Upadkami śmiesz się cieszyć Padnij na kolana w modlitwy Odwróć się grzechu Bo musisz wiedzieć Zaczynam od zera Nie potrzebna mi afera za frajera co by się z podłogi zbierał Gdybym nie wyhamował Tego jak się wkurwiam Tego jak szybko można przerwę w życiorysie sobie zrobić Wolę tego uniknąć Bo było już bagno Sądy chciały moje życie za kratkami zamknąć No i dało do myślenia Codzień uczę się jak swe życie zmieniać Ale mnie wkurwia Dureń co dobroć jako słabość bierze I myśli że jest lepszy ode mnie Takie kurwiska potraktować bez litości Miejsce w szeregu siła pokazać bez wątpliwości Marzenie bym mógł puścić wodze adrenaliny i szmatom urządzić fatality brutality Muszę trzymać fason Co by się nie działo Nic na mnie nie poradzą I huj z tego co było kiedyś I huj z tymi drągami Musiałem się jakoś tępić Brak pomysłu jak się powstrzymać Od tego co by mogło mnie w miejscu zatrzymać Ale odurzać się i kołowrót mieć w bańce Ludzie pierdola To jebany wariat jebać cię zawinąłbym cię w blete i spalił ją Nakręcam się jak to pisze i tu. Siedzę W ciemności samotności Mój Boże kochany wplataj plany prowadź mnie swą wolą Chcę być trzeźwy i tylko tobie oddany Bo mam tu swe dzieci I ojcem muszę być odpowiednim By dać dobry przykład Którego nie miałem W dzień powszedni Ocieram łzy Jutro by odrodzić się będzie dzień odpowiedni

1 Comments

Leave a comment

Author
4 months ago

Znów oddychać zapomniałem Co zasiejesz adekwatne plony tego zbierzesz To już wiedziałem przecież Upadkami śmiesz się cieszyć Padnij na kolana w modlitwy Odwróć się grzechu Bo musisz wiedzieć Zaczynam od zera Nie potrzebna mi afera za frajera co by się z podłogi zbierał Gdybym nie wyhamował Tego jak się wkurwiam Tego jak szybko można przerwę w życiorysie sobie zrobić Wolę tego uniknąć Bo było już bagno Sądy chciały moje życie za kratkami zamknąć No i dało do myślenia Codzień uczę się jak swe życie zmieniać Ale mnie wkurwia Dureń co dobroć jako słabość bierze I myśli że jest lepszy ode mnie Takie kurwiska potraktować bez litości Miejsce w szeregu siła pokazać bez wątpliwości Marzenie bym mógł puścić wodze adrenaliny i szmatom urządzić fatality brutality Muszę trzymać fason Co by się nie działo Nic na mnie nie poradzą I huj z tego co było kiedyś I huj z tymi drągami Musiałem się jakoś tępić Brak pomysłu jak się powstrzymać Od tego co by mogło mnie w miejscu zatrzymać Ale odurzać się i kołowrót mieć w bańce Ludzie pierdola To jebany wariat jebać cię zawinąłbym cię w blete i spalił ją Nakręcam się jak to pisze i tu. Siedzę W ciemności samotności Mój Boże kochany wplataj plany prowadź mnie swą wolą Chcę być trzeźwy i tylko tobie oddany Bo mam tu swe dzieci I ojcem muszę być odpowiednim By dać dobry przykład Którego nie miałem W dzień powszedni Ocieram łzy Jutro by odrodzić się będzie dzień odpowiedni

User avatar
2.19k
Total plays
64
Followers
0
Following

You may also like