Kosmos
Yeah, yeah Wchodzę w noc jak w czarną dziurę Kosmos (Refren) Mój blok to kosmos, gwiazdy w oknach klatek Każdy z nas to planeta, kręci własny układ planet Serce bije jak pulsar, kiedy lecę ponad strachem Ciemność to tylko próżnia — ja oddycham własnym światłem Kosmos, kosmos — w głowie Droga Mleczna Marzenia jak komety, lecą szybkie, niebezpieczne Nie pytaj dokąd zmierzam, moja trasa międzygwiezdna Z zimnych ulic w galaktykę — podróż wieczna Dorastałem tam, gdzie cisza była głośna jak wybuchy Gdzie nadzieja cienka jak sierp, jak księżyc w pełni smutku Każdy dzień to odliczanie jak start rakiety w burzy Albo spłoniesz w atmosferze, albo ziemię w końcu ruszysz Mam w oczach supernową — kiedyś byłem tylko pyłem Dziś z popiołu robię diament, chociaż system był mi wrogiem Czas to czarna dziura — połyka tych bez drogi Więc zakrzywiam swoją przestrzeń, nie chcę skończyć w jej odnodze Ziomki jak satelity — krążą blisko, łapią sygnał Fałszywi jak meteory — błyszczą chwilę i ich nie ma W sercu asteroida, zimna, twarda jak ta ziemia Ale topi ją muzyka, kiedy bit mnie w gwiazdy zmienia
You may also like

Leave a comment
Yeah, yeah Wchodzę w noc jak w czarną dziurę Kosmos (Refren) Mój blok to kosmos, gwiazdy w oknach klatek Każdy z nas to planeta, kręci własny układ planet Serce bije jak pulsar, kiedy lecę ponad strachem Ciemność to tylko próżnia — ja oddycham własnym światłem Kosmos, kosmos — w głowie Droga Mleczna Marzenia jak komety, lecą szybkie, niebezpieczne Nie pytaj dokąd zmierzam, moja trasa międzygwiezdna Z zimnych ulic w galaktykę — podróż wieczna Dorastałem tam, gdzie cisza była głośna jak wybuchy Gdzie nadzieja cienka jak sierp, jak księżyc w pełni smutku Każdy dzień to odliczanie jak start rakiety w burzy Albo spłoniesz w atmosferze, albo ziemię w końcu ruszysz Mam w oczach supernową — kiedyś byłem tylko pyłem Dziś z popiołu robię diament, chociaż system był mi wrogiem Czas to czarna dziura — połyka tych bez drogi Więc zakrzywiam swoją przestrzeń, nie chcę skończyć w jej odnodze Ziomki jak satelity — krążą blisko, łapią sygnał Fałszywi jak meteory — błyszczą chwilę i ich nie ma W sercu asteroida, zimna, twarda jak ta ziemia Ale topi ją muzyka, kiedy bit mnie w gwiazdy zmienia