ciężkie życie bardzo ciężkie
[Intro] Yeah… Ulica mnie wychowała, nie bajki, kurwa Posłuchaj… [Zwrotka 1] Życie to nie bajka, to jebany koszmar, Od małego uczą cię jak przeżyć, nie jak kochać W domu krzyki, strach, w oczach ciągły mrok, Facet matki – skurwysyn, zostawił na mnie ślad i szok Mama w końcu wstała, powiedziała: „dość”, Ale blizny w głowie zostają, nie zmyje ich noc Teraz do mnie pisze, pierdoli, że żałuje, Niech spierdala, kurwa, niech się sam ratuje Bóg milczał, gdy płakałem na podłodze, Więc nie mów mi dziś o wierze, jebie mnie to w drodze Codzienność jak wyrok, beton zamiast snów, Brak hajsu, brak szans, tylko stres i znów Policja zna mnie z imienia, nie z marzeń, Nie raz na dołku, nie raz po przesłuchaniach Nie jestem święty, mam brud na sumieniu, Ale przynajmniej nie udaję kogoś w cieniu [Refren] Życie jest ciężkie, to nie jebana gra, Bieda to siostra, co zawsze tu trwa Kurwa mać, mam dość tych pierdolonych dni, Każdy mówi „wytrzymaj”, nikt nie pyta jak mi Jebać fałsz, jebać strach, jebać los, Z dna się uczysz oddychać, gdy masz sznur pod nos Jeśli to piekło – to ja znam je na pamięć, Ulica mnie trzyma, choć łamie mi kręgosłup i psychę [Zwrotka 2] Nie pytaj czemu zimny jestem jak beton, Serce zardzewiałe od kłamstw i problemów Każdy dzień walka, każdy dzień stres, A w portfelu echo i jebany bezsens Matka bohater, chociaż świat ją gniecie, Jedyna osoba, co została przy mnie w tym swiecie Reszta to wilki, co węszą za słabością, A potem się dziwią, że pluję im w oczy Nie wierzę w obietnice, tylko w to co widzę, Zbyt wiele razy życie mówiło: „zdychaj, pizdo” Bluźnię, bo Bóg mnie olał pierwszy, Więc nie mów mi, że modlitwa wszystko uleczy Mam w głowie chaos, w ustach jad, Ten rap to mój krzyk, nie jebany trend ani gad Jak padnę jutro, to przynajmniej prawdziwy, Nie plastik, nie kurwa, nie telewizyjny [Refren] Życie jest ciężkie, to nie jebana gra, Bieda to siostra, co zawsze tu trwa Kurwa mać, mam dość tych pierdolonych dni, Każdy mówi „wytrzymaj”, nikt nie pyta jak mi Jebać fałsz, jebać strach, jebać los, Z dna się uczysz oddychać, gdy masz sznur pod nos Jeśli to piekło – to ja znam je na pamięć, Ulica mnie trzyma, choć łamie mi kręgosłup i psychę [Outro] To nie historia o bohaterze To zapis przetrwania Jeśli czujesz to samo – Wiesz, że nie jesteś sam… kurwa
You may also like

Leave a comment
[Intro] Yeah… Ulica mnie wychowała, nie bajki, kurwa Posłuchaj… [Zwrotka 1] Życie to nie bajka, to jebany koszmar, Od małego uczą cię jak przeżyć, nie jak kochać W domu krzyki, strach, w oczach ciągły mrok, Facet matki – skurwysyn, zostawił na mnie ślad i szok Mama w końcu wstała, powiedziała: „dość”, Ale blizny w głowie zostają, nie zmyje ich noc Teraz do mnie pisze, pierdoli, że żałuje, Niech spierdala, kurwa, niech się sam ratuje Bóg milczał, gdy płakałem na podłodze, Więc nie mów mi dziś o wierze, jebie mnie to w drodze Codzienność jak wyrok, beton zamiast snów, Brak hajsu, brak szans, tylko stres i znów Policja zna mnie z imienia, nie z marzeń, Nie raz na dołku, nie raz po przesłuchaniach Nie jestem święty, mam brud na sumieniu, Ale przynajmniej nie udaję kogoś w cieniu [Refren] Życie jest ciężkie, to nie jebana gra, Bieda to siostra, co zawsze tu trwa Kurwa mać, mam dość tych pierdolonych dni, Każdy mówi „wytrzymaj”, nikt nie pyta jak mi Jebać fałsz, jebać strach, jebać los, Z dna się uczysz oddychać, gdy masz sznur pod nos Jeśli to piekło – to ja znam je na pamięć, Ulica mnie trzyma, choć łamie mi kręgosłup i psychę [Zwrotka 2] Nie pytaj czemu zimny jestem jak beton, Serce zardzewiałe od kłamstw i problemów Każdy dzień walka, każdy dzień stres, A w portfelu echo i jebany bezsens Matka bohater, chociaż świat ją gniecie, Jedyna osoba, co została przy mnie w tym swiecie Reszta to wilki, co węszą za słabością, A potem się dziwią, że pluję im w oczy Nie wierzę w obietnice, tylko w to co widzę, Zbyt wiele razy życie mówiło: „zdychaj, pizdo” Bluźnię, bo Bóg mnie olał pierwszy, Więc nie mów mi, że modlitwa wszystko uleczy Mam w głowie chaos, w ustach jad, Ten rap to mój krzyk, nie jebany trend ani gad Jak padnę jutro, to przynajmniej prawdziwy, Nie plastik, nie kurwa, nie telewizyjny [Refren] Życie jest ciężkie, to nie jebana gra, Bieda to siostra, co zawsze tu trwa Kurwa mać, mam dość tych pierdolonych dni, Każdy mówi „wytrzymaj”, nikt nie pyta jak mi Jebać fałsz, jebać strach, jebać los, Z dna się uczysz oddychać, gdy masz sznur pod nos Jeśli to piekło – to ja znam je na pamięć, Ulica mnie trzyma, choć łamie mi kręgosłup i psychę [Outro] To nie historia o bohaterze To zapis przetrwania Jeśli czujesz to samo – Wiesz, że nie jesteś sam… kurwa