Złe Spojżenia
Wylewam kawę, wylewam pot, wylewam prawdę na papier, Mam dosyć typów, co tylko potrafią marudzić na chacie. Znasz ten stan? Gdy każda chwila waży tonę, A ty musisz pchać ten wózek, choć masz ręce poparzone. To nie jest zabawa, to nie jest żaden głupi film, Tu jeden zły ruch i znikasz stąd jak papierosowy dym. Dookoła sępy, każdy chce urwać kawałek tortu, Zanim zdążysz dobić bezpiecznie do swojego portu. Mówią: „uważaj”, „zwolnij”, „to się nie opłaca”, A ja mam to wszystko gdzieś, bo wiem, jak ciężko się tu wraca. (Refren) (2x) Znowu nocny kurs, znowu widzę te cienie, Zostawiam za sobą każde złe wspomnienie. Choć bywa słabo, ja wciąż trzymam gardę, Życie to nie żart, tu zasady są twarde. (Zwrotka 2) Widzę te ulice, widzę te puste spojrzenia, Ludzie sprzedaliby duszę za chwilę złudzenia. Pieniądz to nie wszystko, ale bez niego jest marnie, Gdy musisz wybierać: honor czy życie w bagnie. Nie bierz mnie za kogoś, kto wierzy w każde słowo, Ja widziałem zbyt wiele, by myśleć kolorowo. Czasem mam ochotę rzucić to wszystko i zniknąć, Zaszyć się gdzieś daleko, od tego wszystkiego odpocząć. Ale krew pulsuje, przypomina, że wciąż żyję, Więc idę przez ten ogień, póki serce we mnie bije.
You may also like

Leave a comment
Wylewam kawę, wylewam pot, wylewam prawdę na papier, Mam dosyć typów, co tylko potrafią marudzić na chacie. Znasz ten stan? Gdy każda chwila waży tonę, A ty musisz pchać ten wózek, choć masz ręce poparzone. To nie jest zabawa, to nie jest żaden głupi film, Tu jeden zły ruch i znikasz stąd jak papierosowy dym. Dookoła sępy, każdy chce urwać kawałek tortu, Zanim zdążysz dobić bezpiecznie do swojego portu. Mówią: „uważaj”, „zwolnij”, „to się nie opłaca”, A ja mam to wszystko gdzieś, bo wiem, jak ciężko się tu wraca. (Refren) (2x) Znowu nocny kurs, znowu widzę te cienie, Zostawiam za sobą każde złe wspomnienie. Choć bywa słabo, ja wciąż trzymam gardę, Życie to nie żart, tu zasady są twarde. (Zwrotka 2) Widzę te ulice, widzę te puste spojrzenia, Ludzie sprzedaliby duszę za chwilę złudzenia. Pieniądz to nie wszystko, ale bez niego jest marnie, Gdy musisz wybierać: honor czy życie w bagnie. Nie bierz mnie za kogoś, kto wierzy w każde słowo, Ja widziałem zbyt wiele, by myśleć kolorowo. Czasem mam ochotę rzucić to wszystko i zniknąć, Zaszyć się gdzieś daleko, od tego wszystkiego odpocząć. Ale krew pulsuje, przypomina, że wciąż żyję, Więc idę przez ten ogień, póki serce we mnie bije.