JasnyJsp-ADRENALINA.PROD.NewLightsbeat

0:00
0:00
JasnyJsp-ADRENALINA.PROD.NewLightsbeat

mroczny numer prosto z podziemia. Oni chca czerpac korzysci, w cieniu jak wampiry,  Na ludzkiej krzywdzie buduja swoje imperia,  Nikt nie czuje leku, w tlumie tylko cienie,  Wiele falszu w powietrzu, to nasza codziennosc.  Kto doceni swoje katusze, w bolu odnajduje,  Dranie w garniturach, graja w swoje gry,  Morfeusz wzywa, w snach nie ma spokoju,  Ide na te runde, z sercem pelnym zlosci.  . Jad ulicy czuje w potylicy, Zludzenia w ich oczach, nie ma tu przyjazni,  Zbieram swoje rany, w milczeniu walcze,  W swiecie pelnym klamstw, prawda to skarb.  Walka o przetrwanie, w sercu mam ogien,  Z kazdym krokiem to wyzwanie, nie dam sie zlamac,  Zimny wiatr na plecach, czuje, ze to czas,  Na tej drodze do wolnosci, nie ma odwrotu, brat.  Oni chca czerpac korzysci, graja w ciemno,  Na ludzkiej krzywdzie, w cieniu, gdzie jest nieliczno.  Wielu udaje, ze wszystko jest w porzadku,  Lecz w sercu czuje bol, jak w trumnie bez spokoju.  Nikt nie czuje leku, w oczach pustka,  Falsz w powietrzu, jak dym z papierosa.  Kto doceni swoje katusze, ten wie,  Ze prawda czasem boli, ale lezy w niebie.  Dranie i morfeusze, wchodze w te runde,  Z lisciem w kieszeni, czekam na te szanse.  Liche lisy kraza, jak w mrocznym labiryncie,  Slysze ich szept, w sercu mam tylko watpliwosci.  Czasem w snach widze, jak kradna mi dusze,  Walka z demonami, to moj codzienny krag.  Misterne plany, wciaz w mojej glowie,  Na ulicy prawda, a w sercu niepokoj. 

2 Comments

Leave a comment

Author
7 months ago

mroczny numer prosto z podziemia. Oni chca czerpac korzysci, w cieniu jak wampiry,  Na ludzkiej krzywdzie buduja swoje imperia,  Nikt nie czuje leku, w tlumie tylko cienie,  Wiele falszu w powietrzu, to nasza codziennosc.  Kto doceni swoje katusze, w bolu odnajduje,  Dranie w garniturach, graja w swoje gry,  Morfeusz wzywa, w snach nie ma spokoju,  Ide na te runde, z sercem pelnym zlosci.  . Jad ulicy czuje w potylicy, Zludzenia w ich oczach, nie ma tu przyjazni,  Zbieram swoje rany, w milczeniu walcze,  W swiecie pelnym klamstw, prawda to skarb.  Walka o przetrwanie, w sercu mam ogien,  Z kazdym krokiem to wyzwanie, nie dam sie zlamac,  Zimny wiatr na plecach, czuje, ze to czas,  Na tej drodze do wolnosci, nie ma odwrotu, brat.  Oni chca czerpac korzysci, graja w ciemno,  Na ludzkiej krzywdzie, w cieniu, gdzie jest nieliczno.  Wielu udaje, ze wszystko jest w porzadku,  Lecz w sercu czuje bol, jak w trumnie bez spokoju.  Nikt nie czuje leku, w oczach pustka,  Falsz w powietrzu, jak dym z papierosa.  Kto doceni swoje katusze, ten wie,  Ze prawda czasem boli, ale lezy w niebie.  Dranie i morfeusze, wchodze w te runde,  Z lisciem w kieszeni, czekam na te szanse.  Liche lisy kraza, jak w mrocznym labiryncie,  Slysze ich szept, w sercu mam tylko watpliwosci.  Czasem w snach widze, jak kradna mi dusze,  Walka z demonami, to moj codzienny krag.  Misterne plany, wciaz w mojej glowie,  Na ulicy prawda, a w sercu niepokoj. 

7 months ago

Bars: Dope 🔥 Delivery: Dope 🔥 Impression: Dope 🔥

User avatar
662
Total plays
37
Followers
46
Following

You may also like