BIEDNE SZMATY
Na ulicach zaczynało się od rzeczy minimalnych teraz ekstremalnych. Pełno kiepów palnych. Parę suk ładnych. Chapter mam swój teraz, ustawka jest chłop speniał. Chillera u dillera mnie to sponiewiera. Co chwilę ktoś umiera. Takie życie, chłopa pojebało grzebie se w odbycie. Był to jakiś gejowski chuj. Ziomek mam luz, na ulicach luz. W kieszeni pistolet mam luz. Biedne szmaty się tu kręcą no ja nie wyjebie. Chyba komuś przyjebie. Wszyscy będę na glebie. Było ich zabić jestem wkurwiony na siebie, na siebie joł. Biedne, biedne, biedne kurwy. Biedne, biedne, biedne szmaty. Złote grillzy, nie jakieś z pizdy. Jestem zajebisty i ognisty. Gończe listy. Jestem na nich. Parę dni minęło, wchodzę do klubu. Nie gejowskiego jak Marcin, on już parę zębów stracił. DRG pamiętajcie jest najlepsze, najlepsze. (joł, joł, ej).
You may also like

Leave a comment
Bratek nagrał nutę o sobie 🤣
Bars: Great 🎉 Delivery: Great 🎉 Impression: Dope 🔥
Bars: Dope 🔥 Delivery: Dope 🔥 Impression: Dope 🔥
Bars: Dope 🔥 Delivery: Great 🎉 Impression: Great 🎉
Bars: Perfect 💯 Delivery: Perfect 💯 Impression: Perfect 💯