Bo Oskar pińczuk, kiedyś normalny, Teraz w ciemności, dusza zniszczona, Narkotyki w żyłach, to jego nowy świat, Przyjaci
Bo Oskar pińczuk, kiedyś normalny, Teraz w ciemności, dusza zniszczona, Narkotyki w żyłach, to jego nowy świat, Przyjaciele odchodzą, zostaje tylko strach. Chudy jak cień, w lustrze nie poznaje, Brzydki i wstrętny, to życie go zajaje, Każda dawka to pułapka, wciąga jak wir, Zastanawia się, gdzie podział się ten wir. Zamknięty w klatce, nie widzi wyjścia, Walka z demonami, to jego codzienność, Serce mu krwawi, a umysł w rozkładzie, W mroku się gubi, w tym beznadziejnym stadzie. Czasem wspomina, jak było dawniej, Teraz tylko cienie, wśród smutnych baśni, Został sam ze sobą, w tym piekle bez końca, Bo Oskar pińczuk, wciąż walczy o słońca (Verse 1) Powoli traci siłę, nie ma w nim już życia, Wszystko oddaje, a w sercu pustka, cicha. Wszystkie te marzenia, co kiedyś były bliskie, Teraz w bramie czeka, w szarej rzeczywistości. Pieniądze w kieszeni, ale dusza pusta, Szukają go wszyscy, jakby był ich mistrza. Nie chcę już biegać, nie chcę się starać, Wszystko na chama, w bramie muszę stawać. (Verse 2) Wszyscy chcą być na szczycie, ale nie widzą ceny, Prawdziwi przyjaciele to skarb, nie tylko mienie. Zimny wiatr na twarzy, czuję ciężar chwili, Wszystko, co miałem, w jednej chwili się zmyli. Zamykam oczy, myślę o lepszych dniach, Gdzie nie muszę biegać, gdzie nie ma strachu w snach. Chilluję w nocy, w blasku lamp ulicznych, W sercu mam spokój, w głowie myśli bezprzyczynnych. Użyj w Studio lub
You may also like

Leave a comment
Bo Oskar pińczuk, kiedyś normalny, Teraz w ciemności, dusza zniszczona, Narkotyki w żyłach, to jego nowy świat, Przyjaciele odchodzą, zostaje tylko strach. Chudy jak cień, w lustrze nie poznaje, Brzydki i wstrętny, to życie go zajaje, Każda dawka to pułapka, wciąga jak wir, Zastanawia się, gdzie podział się ten wir. Zamknięty w klatce, nie widzi wyjścia, Walka z demonami, to jego codzienność, Serce mu krwawi, a umysł w rozkładzie, W mroku się gubi, w tym beznadziejnym stadzie. Czasem wspomina, jak było dawniej, Teraz tylko cienie, wśród smutnych baśni, Został sam ze sobą, w tym piekle bez końca, Bo Oskar pińczuk, wciąż walczy o słońca (Verse 1) Powoli traci siłę, nie ma w nim już życia, Wszystko oddaje, a w sercu pustka, cicha. Wszystkie te marzenia, co kiedyś były bliskie, Teraz w bramie czeka, w szarej rzeczywistości. Pieniądze w kieszeni, ale dusza pusta, Szukają go wszyscy, jakby był ich mistrza. Nie chcę już biegać, nie chcę się starać, Wszystko na chama, w bramie muszę stawać. (Verse 2) Wszyscy chcą być na szczycie, ale nie widzą ceny, Prawdziwi przyjaciele to skarb, nie tylko mienie. Zimny wiatr na twarzy, czuję ciężar chwili, Wszystko, co miałem, w jednej chwili się zmyli. Zamykam oczy, myślę o lepszych dniach, Gdzie nie muszę biegać, gdzie nie ma strachu w snach. Chilluję w nocy, w blasku lamp ulicznych, W sercu mam spokój, w głowie myśli bezprzyczynnych. Użyj w Studio lub
Straightenin' 👌
💯🔥