pozdro

pozdro

1
449

Yoł kurwa mamy święta Odpierdole się jak milion znowu będzie spiewana kolenda Włącza sobie Polsat może spojrzę na Kevina I będę nosił uśmiech hasztag sztuczna mina Jak nawijam no to wbijam szpile komuś Ale dziś będzie inaczej przyszła pora na mnie ziomuś Nie potrafię być świąteczny i mam w chuju wszystkie święta W wigilię nie chcą rozmawiać ze mną zwierzęta Na sylwestra nie odliczam i zwykle zaliczam zgon W tym roku będzie inaczej w kilogramach spale plon Może wieczorem znowu znajdę Cię w pamięci W przyszłym roku wyrzucę z niej niepotrzebne smieci Ale teraz chodź na blanta bo mnie bierze na wspominki Ty jesteś taka fajna jak prezent z pod choinki Chodź naleje drinki w międzyczasie skręcę Przeżyjmy ten wieczór jak nigdy jeszcze Jesteś wyjątkowa szkoda nie wierzę w związki I w sumie odpychają mnie obrączki Rozum podpowiada mi po ciuchu weź odpocznij A ja w sumie go posłucham jesteśmy dorośli Ciągle noszę Ciebie w sercu dalej widzę Ciebie w snach Byłem na wygranym miejscu życie zrobiło mi szach Miałem wybór się załamać albo odbić się od zera Dziś latam po tym niebie i limitów dla mnie nie ma Wyobraźnia mi buzuje chce pokazać że będzie lepiej Dzięki tej odsiadce to mnie zioło bardziej klepie Dzięki tej odsiadce to zmieniłem priorytety Jak Zarobię górę hajsu założę rodzinę wtedy Wypierdolę gdzieś daleko gdzie nawet nie będą szukać Dożyje do starości i wezmę do siebie wnuka Opowiem jak to było zachowam jak na spowiedzi Dla mnie priorytetem jest edukacja dzieci Gdy patrze na rodzeństwo chce żeby zdobyli świat By nigdy nie dostrzegli życia wad a mój brat Wyrósł na takiego co mnie w ogóle nie przypomina Bo nie jestem wzorem i to w sumie moją wina Nie miałem jak Ojciec byłem od niego gorszy Swiatecznego chuja wysyłam do rozpruwaczy Pamiętajcie kurwy ze mikołaj na was patrzy W zanadrzu ma rózgi stary pojeb rucha elfy Gargamel na kwasie w lesie goni smerfy Fineasz znowu próbuje porozmawiać z ferbem Jebać Pana dziobaka bo jest tajnym agentem Psi patrol na rejonie znowu patrzy nam na dłonie Wena to aż we mnie płonie niczego się już nie boje Mordo co moje to twoje chciałbym robić przeboje Założyłem zbroje jestem rycerzem i gonie To jebane szczęście bo podobno gdzieś istnieje Choć w moim szarym mieście jest łatwo zgubić nadzieję To ja dalej wierzę i szczerze to zwierzę w głowie Doprowadza do wariacji przez to głupoty robię W zyciu się nie pierdole przeważnie mam pod górkę Z uśmiechem na ryju za was ściągam chmurkę

0:00
0:00
1 Comments

Your comment

Yoł kurwa mamy święta Odpierdole się jak milion znowu będzie spiewana kolenda Włącza sobie Polsat może spojrzę na Kevina I będę nosił uśmiech hasztag sztuczna mina Jak nawijam no to wbijam szpile komuś Ale dziś będzie inaczej przyszła pora na mnie ziomuś Nie potrafię być świąteczny i mam w chuju wszystkie święta W wigilię nie chcą rozmawiać ze mną zwierzęta Na sylwestra nie odliczam i zwykle zaliczam zgon W tym roku będzie inaczej w kilogramach spale plon Może wieczorem znowu znajdę Cię w pamięci W przyszłym roku wyrzucę z niej niepotrzebne smieci Ale teraz chodź na blanta bo mnie bierze na wspominki Ty jesteś taka fajna jak prezent z pod choinki Chodź naleje drinki w międzyczasie skręcę Przeżyjmy ten wieczór jak nigdy jeszcze Jesteś wyjątkowa szkoda nie wierzę w związki I w sumie odpychają mnie obrączki Rozum podpowiada mi po ciuchu weź odpocznij A ja w sumie go posłucham jesteśmy dorośli Ciągle noszę Ciebie w sercu dalej widzę Ciebie w snach Byłem na wygranym miejscu życie zrobiło mi szach Miałem wybór się załamać albo odbić się od zera Dziś latam po tym niebie i limitów dla mnie nie ma Wyobraźnia mi buzuje chce pokazać że będzie lepiej Dzięki tej odsiadce to mnie zioło bardziej klepie Dzięki tej odsiadce to zmieniłem priorytety Jak Zarobię górę hajsu założę rodzinę wtedy Wypierdolę gdzieś daleko gdzie nawet nie będą szukać Dożyje do starości i wezmę do siebie wnuka Opowiem jak to było zachowam jak na spowiedzi Dla mnie priorytetem jest edukacja dzieci Gdy patrze na rodzeństwo chce żeby zdobyli świat By nigdy nie dostrzegli życia wad a mój brat Wyrósł na takiego co mnie w ogóle nie przypomina Bo nie jestem wzorem i to w sumie moją wina Nie miałem jak Ojciec byłem od niego gorszy Swiatecznego chuja wysyłam do rozpruwaczy Pamiętajcie kurwy ze mikołaj na was patrzy W zanadrzu ma rózgi stary pojeb rucha elfy Gargamel na kwasie w lesie goni smerfy Fineasz znowu próbuje porozmawiać z ferbem Jebać Pana dziobaka bo jest tajnym agentem Psi patrol na rejonie znowu patrzy nam na dłonie Wena to aż we mnie płonie niczego się już nie boje Mordo co moje to twoje chciałbym robić przeboje Założyłem zbroje jestem rycerzem i gonie To jebane szczęście bo podobno gdzieś istnieje Choć w moim szarym mieście jest łatwo zgubić nadzieję To ja dalej wierzę i szczerze to zwierzę w głowie Doprowadza do wariacji przez to głupoty robię W zyciu się nie pierdole przeważnie mam pod górkę Z uśmiechem na ryju za was ściągam chmurkę

1 year ago

You may also like